PicsArt_1436995117038-1

FREE YOUR EMOTIONS!

Wczoraj miałam od samego rana mega zapracowany dzień. Nie ma obijania się!;-) jednocześnie był to chyba jeden z ważniejszych dni, w którym zrozumiałam też dużo rzeczy. Ostatnio pisałam o równowadze, o czasie wolnym,o tym, żeby z niczym nie przeginać w obie strony, o zdrowiu i o moim małym problemie z plecami, który od jakiegoś czasu mnie męczy niesamowicie ( wydanie czarnej mamby  idealnie odzwierciedla chyba ten problem, także wszystko się zgadza;) dlatego wpis poprzeplatam poniedziałkowymii zdjęciami z 13cats)

Wczoraj myślałam, że idę na zwykły rehabilitacyjny masaż do fizjoterapeuty, jednak myliłam się bardzo! I dobrze, bo cały ten wywiad medyczny był chyba kluczowy. Zrozumiałam, że podłożem naszego zdrowia są emocje, a w zasadzie to, jak reagujemy na różne sytuacje i czy dajemy w jakiś sposób ujść tym naszym emocjom.
Myślałam, że wszystkiemu winne jest kwietniowe przewianie mojego karku, bo obecnie jest to najbardziej boląca część. Póżniej okazało się, że wszystko idzie z dołu, czyli moje bolące lędźwia podczas treningów również „maczały w tym palce”. Idąc tym tropem na końcu wyszło na to, że wszystkiemu winne jest duszenie w sobie emocji, przez co bardzo napinają się mięśnie..

 Nie miałam o tym pojęcia i myślałam, że winny tutaj jest sport, czy jakieś nieodpowiednie rozgrzanie się czy wykonywanie ćwiczeń. Lekarz mistrz! Wszystko co wybadał się zgadzało, początek roku nie był dla mnie dobrym okresem, pierwsze 3 miesiące to jedno wielkie pasmo zmartwień,niepokoju i stresu. Jestem osobą zbyt wrażliwą i łatwo ulegam różnym emocjom, mimo że z boku wygląda to inaczej.

Kiedy w kwietniu już było OK i mój wymęczony organizm w końcu mógł odetchnąć, nagle BACH! I stało się. Zaczęło się odreagowywanie wszystkich złych emocji, których przecież i tak unikam jak ognia? Przewianie, a potem codzienne bóle w karku. Resztę juz znacie. Byłam w szoku, ale ani negatywnym ani pozytywnym. Po prostu nie spodziewałam się tego wszystkiego.. Najgorsze jednak jest leczenie:( nie pamiętam jak dokładnie się to nazywało, ale był to igłowy zabieg, polegający na wbijaniu igieł w bolące miejsce. Istny koszmar! Przy drugim ukłuciu oczywiście nie wytrzymałam i pojawiły się łzy bólu…Dobre łzy, lekarz powiedział, że były mi potrzebne.. Tak po prostu reaguję i nie można tego hamować. Nie można chować w sobie emocji! To jest moje dzisiejsze przesłanie. Może wpis mniej pozytywny niż zawsze, ale mam nadzieję ustrzegający, czy pomocny dla kogokolwiek.:)

Wszystko najlepiej się wyładowuje ćwicząc. Można też popłakać trochę jeśli potem jest lżej. Polecam też taniec, czy wydarcie się na cały głos (..w poduszkę;-)

Ja dużo z tego wyniosłam, a bóle pleców czy innych części ciała są dzisiaj na porządku dziennym, dlatego może akurat komuś pomogę. Pozdrawiam cieplutko i nie hamujcie się z emocjami 😉 

  • white_bunny

    Ja też często tłumię emocje i źle na tym wychodzę, też właśnie problemy ze zdrowiem
    bardzo motywujący wpis, to tego żeby jednak się nie poddawać i mówić często o tym co się czuje.

    pzdr ciepło :3 :*

    • dagafox

      dokładnie! tak to niestety już jest.. pozdrawiam cieplutko :*