PicsArt_1454531116605

#JAK SIĘ ZMOTYWOWAĆ DO PISANIA PRACY DYPLOMOWEJ?!

..To pytanie zadaje sobie niemal każdy student. Co roku. Sama zawsze miałam z tym problem, ale udało mi się przezwyciężyć to pytanie i w końcu zmotywować się i nawet powiem Wam jak to zrobiłam.Przede wszystkim – ZNAJDŹ TEMAT, KTÓRY CIEBIE INTERESUJE. To Twoja praca, a nie wykładowcy/ promotora. Nie wyobrażam sobie pisać o czymś,co kompletnie mnie nie interesuje i tak na prawdę mam to gdzieś. Nie wiem co by się musiało stać, aby zmotywować mnie wówczas do napisania czegokolwiek na taki temat. Wiele ludzi też mówi, że na ich kierunku nie ma nic interesującego. Ja się więc pytam „PO CO STUDIOUJESZ COŚ, CZEGO NIE LUBISZ? / CO CIĘ NIE INTERESUJE?!” jak dla mnie wtedy to strata czasu i pieniędzy. I takim osobom jedyne, co mogę poradzić to – Zmień może swój kierunek jeśli tak Ci się nie podoba, albo już się zainteresuj jeśli już tam jesteś i spędziłeś/aś tam trochę czasu.

Myślę, że temat pracy to na pewno musi być połączenie między tym co lubisz robić w życiu lub coś, co Cię interesuje, chcesz zgłębić wiedze na ten temat i najlepiej jakby to było połączone z jakimś zagadnieniem z Twojego kierunku lub przynajmniej było powiązane. Dlatego uważam, że warto zacząć najpierw od tego.

Kolejna rzecz – w miarę możliwości – to wybranie dobrego promotora, który odpowiednio Cię nakieruje, coś podpowie i zmotywuje. Jeśli nie znasz – pytaj, zaczerpnij opinii innych studentów.

Następny krok to PLAN PRACY – co – gdzie  kiedy- jak. Kiedy tylko masz czas na pisanie, rób to. Cokolwiek, każda najdrobniejsza notatka może okazać się mega cenna. Poszukaj książek, które mogą Ci się przydać, wypożycz, czytaj w wolnych chwilach (jadąc tramwajem), rób notatki na bieżąco. Potem jest duuuużo łatwiej! To niesamowicie pomaga, coś o tym wiem, bo jedna pracę mam już za sobą 😉

Coś, co również bardzo pomagało mi przy pisaniu pracy to cicho włączona muzyka, która nadawała mi rytm pisania (ale może to być cokolwiek, co wprawia cię w dobry nastrój. Ja kocham muzykę i ona bardzo pomaga mi w wielu aspektach życia, nawet pisząc notkę na bloga zawsze mam włączoną playlistę. Ktoś inny może lubi gotować, piec ciasta, czy cokolwiek innego – niech zrobi to przed pisaniem, potem w czasie pisania można zajadać się przecież pysznościami 😉
Swoją drogą, sama zawsze przygotowuję sobie dużo pysznego jedzenia i termos z herbatą, żeby nic nie wybijało mnie z rytmu, bym nie myślała, że zaraz będę musiała np. gotować obiad…trochę słabo 😛

Wyłączam tez telefon. Jak wszystko to wszystko. Nie pozwalam by cokolwiek zakłócało mi to, co teraz mam zrobić. Ustal priorytety i skup sie tylko na tym co masz zrobić. Ja do tej pory często mam z tym problem, ale już się nauczyłam, że warto się skupić czasem na sobie. Masz wiadomość na messengerze czy smsa? Odpisz wtedy kiedy Tobie pasuje, chyba nikt nie wymaga tego od razu, przynajmniej ja zawsze się liczę z tym, że jakiś czas mogę poczekać na odpowiedź. Też nie zawsze widzę, że mam wiadomość. :-)

Pisanie pracy wiąże się też z dłuuugiem siedzeniem, dlatego kiedy nie mogłam już usiedzieć – robiłam krótkie przerwy, przeszłam się po mieszkaniu, porozciągałam, na chwilę zajmowałam się po prostu czymś innym.

Chodzi o to, by stworzyć (przynajmniej wrażenie), że nie jest to mój przykry obowiązek, ale (najlepiej nowe, ciekawe wyzwanie, które JAK ZREALIZUJĘ:
1) – będę super dumna z siebie
2) – czeka mnie przecież  nagroda (mega atrakcyjna), którą zaplanowałam na maj. Jeśli do tego czasu napiszę swoją pracę – pojadę w podróż w świetne miejsce. A że kocham wyjazdy, nie trzeba mnie do tego długo przekonywać. Warto stworzyć sobie taką nagrodę, o jaką warto będzie trochę powalczyć (chyba nie musze mówić jaka potem będzie satysfakcja). Nawet jeśli będzie ciężko, będzie Ci przyświecać myśl, że potem będzie już tylko przyjemnie :))

+ motywacja tzw. pierwsze 5 minut –
Chodzi o to, by w ciągu pierwszych 5 min,zrobić pierwszy krok, nawet kupić długopis, czy  notatnik, w którym będziesz zapisywać wszystko co Ci przyjdzie do głowy. Podobno jeśli nie zrobisz nic, bedziesz przeciągać w nieskończoność i prawdopodobnie w ogóle tego nie zrobisz.

Znam też inne 5 MINUT – każdego dnia poświęcaj na to TYLKO 5 MINUT (lub 10), żeby nie było tego zbyt wiele, bo wtedy nawet nam się chce cokolwiek zdziałać. Zazwyczaj kończy się to tak, że się wkręcasz i robisz znacznie dłużej to, co masz zrobić. W ostateczności, nawet jesli sie nie wkręcisz, to 5 minut dziennie jest zawsze lepsze niż nic i w parę miesięcy da radę to ogarnąć.

Znam też kilka innych sposobów ogólnie na zmotywowanie się do czegokolwiek, ale może o tym kiedy indziej, co by nie przynudzać 😉 Jeśli kogoś zainteresowała ta notka, albo nawet sie komuś przyda, faktycznie skorzysta z rzeczy, które tutaj opisałam, dajcie mi o tym znać. Miło będzie się dowiedzieć, że ktoś na tym skorzysta.. a jeśli masz jakieś uwagi, to też chętnie poczytam. W końcu każdy z nas myśli inaczej i inny punkt widzenia również będzie mile widziany.

Większość ludzi prędzej czy później przystąpi do pisania takowej pracy, więc nie zostaje mi nic innego jak życzyć powodzenia i nieprzerwanej weny :)

Daga

  • http://www.marilabo.pl/ Mari

    Poświęcaj 5 minut – dobry pomysł. Mnie ostatnio przeraża rozbabranie tematu, wielość zgromadzonego materiału i brak konkretnego planu. Teraz muszę znaleźć sposób, jak sobie z tym poradzić.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Zbyt dużo materiału to też spory problem, ja robię tak, że kiedy czytam książkę dot. pracy od razu robię notatki na komputerze – oczywiście własnymi słowami żeby się potem z tym nie męczyć od nowa, potem mniej więcej mam uporządkowane co jest z jakiej książki i jest trochę łatwiej, może to pomoże :) a 5 minut to na prawdę działa cuda – nie czujesz takiego obowiązku, że musisz spędzić nie wiadomo ile czasu nad tym, a najczęściej i tak siedzę dłużej… 😉

  • http://www.optimiss.pl Magdalena Uba

    Mam przed sobą pisanie magisterki. W trochę krótszym czasie niż normalnie, bo realizuje dwa lata studiów w ciągu roku, więc mam na całość czas do połowy września mniej więcej 😉 Ale promotor jest, temat jest, plan pracy jest, duża część materiałów też, pozostało… czytać. I pisać 😀

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Trzymam kciuki w takim razie!:)
      mi tez zostało mało czasu, bo ostatnio zmieniłam jednak temat, który jak sie okazało dużo bardziej mnie interesuje 😀 teraz pisze się jeszcze łatwiej i zostało czytanie książek, żeby mieć większe pojęcie na ten temat:)

  • Łukasz Kłosiński

    Moja praca magisterska była tak naprawdę o mnie, czyli o fotografii, a jej najlepszą motywacja w moim przypadku był promotor i czas. Napisał mi, że mam 48h na nadesłanie całej pracy, albo bronie się za rok. Usiadłem i to było najkrótsze 48h jakie przeżyłem w swoim życiu. Jak się skończyło? Oceną dobry na dyplomie.