czekanie

#CZEKAJĄC NA WŁAŚCIWY MOMENT

Wyobraź sobie (o ile nie jesteś w takiej sytuacji), że: pracujesz na etacie, jest całkiem spoko, radzisz sobie całkiem nieźle w rozwiązywaniu różnych zadań, albo nie masz problemów w kontaktach z klientami. Pojawia się jednak nieuniknione, małe uwierające uczucie. Poczucie stagnacji, zasiedzenia, monotonii.. Zdajesz sobie sprawę, że to, czym się zajmujesz wcale Cię nie rozwija, nie satysfakcjonuje do końca, albo nie przynosi kokosów. Wypłata nie satysfakcjonuje cię na tyle, żeby móc sobie pozwolić na coś więcej. A oszczędzać przecież też trzeba, chociażby na jakieś awaryjne sytuacje… tylko nie zawsze jest taka możliwość .

Myślisz, analizujesz, rozrysowujesz plan. I co? Wpadasz na lepszy pomysł. Pomysł na siebie. Pomysł, który oznacza zmianę dotychczasowego życia, awans, zmianę pracy, a może nawet profesji. Nawet wiesz jak to zdobyć, od czego zacząć, ale COŚ cię hamuje. Myślisz o tym, że teraz jest dość bezpiecznie,że w sumie to nie masz na co narzekać, więc po co zaczynać coś, co nie wiadomo jakie przyniesie efekty.

Nie podejmujesz próby, pierwszego kroku, bo gdy to zrobisz to przecież już nie ma odwrotu, niby tak, ale przecież co cię hamuje przed tym, by jednak spróbować? Ewentualnie wrócisz do dawnych zajęć, to chyba nie jest aż taki problem.

Okazuje się bowiem, że największym problemem w tym wszystkim jest czekanie. I nie jest to zwykłe czekanie, bo to czekanie na ODPOWIEDNI MOMENT. Na taki, w którym zrozumiesz, że teraz jest właśnie ten czas kiedy wyciągasz telefon i dzwonisz tam, gdzie masz zadzwonić. Albo moment, w którym kupujesz kurs na zrobienie dodatkowych kwalifikacji, albo wyciągnięcia książki, która pomoże ci uporządkować wiedzę w danym temacie. Moment, w którym czujesz się gotów, a przede wszystkim czujesz, że to jest właśnie te czas kiedy możesz w końcu zacząć działać i zrobić ten pierwszy krok.

Oczekiwanie na ten moment jest jednak strasznie frustrujące, kiedy widzisz, że ludzie wokół ciebie (nawet tacy, których nie uważałaś za bardziej ogarniętych w jakiejś dziedzinie od siebie) idą do przodu, robią postępy, układają swoje życie, a nawet zaczynają odnosić sukcesy.. A ty nadal stoisz w miejscu, bo czekasz na ten moment, aż wydarzy się coś, co ci powie, że to właśnie teraz. Twoje życie nadal się nie zmienia, nadal żyjesz w swoim względnie bezpiecznym świecie i nie wychylasz się z własnej norki, by pokazać światu co masz do zaoferowania.

Swoją drogą – czy to nie jest wystarczająca motywacja do tego, by zacząć działać?

Skąd masz wiedzieć, że ta chwila właśnie nadeszła?

No właśnie. Po czym poznasz, że to właśnie ten odpowiedni czas? Skąd będziesz wiedzieć, że to właśnie teraz masz zacząć działać, podjąć tę jedną, może nawet jedyną decyzję, ale jakże ważną.

A ja zapytam: Czego jeszcze potrzebujesz, by tak pomyśleć?
Wsparcia od ludzi? Potwierdzenia w stylu „hej, to świetny pomysł, zrób to!”. I tu pojawia się pewien zgrzyt, bo ludzie właśnie nie postępują w ten sposób. W naszej rzeczywistości zazwyczaj jest tak, że jeśli umiesz liczyć, to licz na siebie. Oczywiście nie twierdzę, że brakuje ludzi, którzy by pomogli, ot tak po prostu. Ale na ogół wygląda to właśnie tak, że jeśli masz pomysł na siebie, chcesz zrobić coś więcej – to pojawia się zawiść, zazdrość, albo inne takie uczucia, które wcale nie sprzyjają temu, by zyskać aprobatę od innych. Większość ludzi chciałaby mieć świetny pomysł na siebie i realizować wszystkie swoje plany, jednak w większości przypadków wygrywa nieuzasadniona potrzeba czekania na TEN WŁAŚCIWY CZAS, który jest jednak swego rodzaju pułapką myślową. I co gorsza, mało kto jej nie ulega.

work

Niektórym ludziom niezmiernie trudno jest podjąć decyzję o jakiejś zmianie, albo o tym, by zacząć robić coś nowego. Boimy się zmian – to normalne, przecież jest to coś całkiem (albo przynajmniej trochę) innego niż do tej pory robiliśmy, działanie w inny sposób i to, że się boimy jest całkowicie naturalne. Jednak jeśli będziesz działać cały czas w ten sam sposób, nie oczekuj, że efekty nagle będą inne. Nawet Einstein Ci to powie.

Niedawno przeczytałam pewne mądre zdanie o tym, by każdego dnia być zadowolonym z siebie i powtarzać (najlepiej przed lustrem) takie zdanie:  Jestem (tu wpisz swoje imię). To, co złe, już minęło. Teraz czekają mnie sam wspaniałe rzeczy. –    Wydaje się banalne, ale w przypadku gdy nie mamy zbyt wielkiej pewności siebie i uważamy, że nie nadajemy się do różnych zadań, ról.. Albo, że jesteśmy z góry skazani na porażkę i przez to nie odważamy się zrobić tego kolejnego kroku i zdecydować się na zmiany, tłumacząc sobie, że jeszcze przyjdzie ta odpowiednia chwila.

Dużą rolę może tu odegrać pewność siebie. Jeśli jej nie czujesz, gdy coś robisz może być ciężko, dlatego warto spisać swoje dobre cechy, coś z czego jesteśmy dumni i pamiętać, że jednak coś potrafimy. Od razu poziom pewności siebie jest dużo wyższy. A pamiętaj też, że to wcale nie oznacza, że gdy spotkasz się z grupą znajomych i wywyższasz, zadzierając nosa – bo uważasz się za kogoś lepszego. Oznacza to jednak, że masz swobodę bycia sobą, bo wiesz, że z nikim nie musisz się porównywać i nie wstydzisz się tego jaki jesteś. A tu jest subtelna różnica, bo nikt nie lubi ludzi, którzy myślą, że są ponad innymi.

Z tego wszystkiego wynika, że warto nauczyć się pewności siebie i zdecydować się w końcu na zrobienie kroku ku lepszemu, aniżeli czekać w nieskończoność..Może się okazać, że w ten sposób tracisz szansę, która może się już nigdy nie powtórzyć, albo ktoś sprzątnie ci pomysł sprzed nosa. Byłoby głupio, prawda?

Więc jeśli nadal czekasz na odpowiedni moment i czytasz ten tekst, to wiedz, że ten moment jest właśnie TERAZ. Więc idź i rób swoje, pokaż, że potrafisz! Już nie będzie frustracji z powodu stania w miejscu  i zadręczania się tym, że inni to robią, a Ty nie.

P.S. koniecznie daj znać czy kiedykolwiek zdarzyło ci się czekać na ten właściwy moment i jak to się stało, że postanowiłaś działać.
Powodzenia!

Fox

  • http://zabiegane.com/ zabiegane.com

    Coś trochę o mnie, chociaż postawiłem już jeden krok do przodu i oby tak dalej.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Super, powodzenia! Pierwszy krok jest najważniejszy!

  • http://www.wariacjeniezawszenatemat.pl Karolina Kary B

    Nigdy nie ma i nie będzie tego właściwego momentu. Zawsze znajdzie się jakieś ale. Coś co nas będzie hamować itp. Dlatego lepiej chyba faktycznie działać. Nawet metodą małych kroczków :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Otóż to, metoda małych kroczków świetnie się tutaj sprawdzi! :)

  • https://jogosfera.com.pl/ jogosfera

    Dobry moment nie nadchodzi nigdy jeśli chodzi o poważniejsze zmiany 😉

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dokładnie – trzeba samemu uczynić ten moment właściwym..:)

  • http://abakercja.blogspot.com Ania Abakercja

    cały czas czekam 😉

    wydaje mi się, że to czekanie na właściwy moment to taka wymówka

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Nie dość, że wymówka, to jeszcze pułapka, bo taki moment chyba nigdy nie nadchodzi :) Nigdy nie wiadomo, że to właśnie teraz, a najlepiej zrobić choć mały krok w przód i wtedy jest łatwiej!

  • https://lekkaprzesada.pl/ lekkaprzesada

    No dziewczyno, ale trafiłaś z tym tekstem. Przez moment zastanowiłam się, jak to zrobiłaś, że punkt po punkcie opisałaś wszystko to, co kłębi się w mojej głowie. Telepatia? Nie wiem skąd mam wiedzieć, czy ta chwila, na którą czekam już nadeszła, ale ciągle zdarza mi się na nią czekać. Właściwie to nie wiem po co. Widzę, jak ludzie idą do przodu, odnoszą sukcesy, a ja zbyt często robię krok do przodu i pół do tyłu, licząc, że coś „samo się” zmieni. Wsparcie od ludzi dużo daje, ale tak jak mówisz, nie zawsze można polegać na czyjejś opinii. Inna osoba nie jest w Twojej skórze, więc jak może podjąć za Ciebie decyzję? Chyba sobie gdzieś zapiszę ten tekst i jak znowu dopadnie mnie zwątpienie (regularne), to sobie go odświeżę.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Hehehe a widzisz! Może i telepatia :) Też miałam milion razy takie momenty zawahania i wiem, jak to się odbywa. Jednak czekanie nigdy nie daje efektów, a stanie w miejscu powoduje niekończącą się frustrację i spadek wiary we własne możliwości.. dlatego nie warto! :) Nawet mój fizjoterapeuta ostatnio mi to powiedział – jak nie będziesz działać z sercem – będziesz zestresowanym, nieszczęśliwym człowiekiem, żyjącym pod cudze dyktando. Rób swoje! :)
      Miło mi, odświeżaj odświeżaj, tyle ile będzie trzeba. Nie wolno się bać :)

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Jak zawsze Foxie w punkt. Myślę, że to idealny moment na takie rozkminy, poieważ zaraz będziemy wchodzić w Nowy Rok i może faktycznie nie warto czekać…:). Ja aktualnie z niczym nie czekam na właściwy moment… na razie u mnie wszystko dzieje sie szybko, to co chciałam udało mi się zrealizować (własna firma), ale akurat w tym przypadku warto było czekać na odpowiedni moment. :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dziękuję Daga! Też sobie o tym pomyślałam, szczególnie ważne jest to przed Nowym Rokiem, kiedy tworzymy plany. Ważne, aby to nie były tylko plany, ale żeby je też zacząć realizować :)
      Powiem Ci, że nawet pomyślałam o Tobie pisząc tego posta, że Ty właśnie działasz i nie czekasz, wszystko robisz w zawrotnym tempie i są tego efekty! Więc żywy przykład na to, że to działa :))

  • http://www.makehappylife.pl Make Happy Life

    Czekanie to tylko wymówka. Idealny moment nigdy nie najdzie, trzeba działać już teraz. Inaczej będziemy to odkładać w kółko 😉

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dokładnie tak, zgadzam się z Tobą :)

  • http://rozkminiak.pl/ rozkminiak

    Sytuacja znana do bólu. I druga pułapka – tworzenie perfekcyjnego planu podboju świata i okolic. A ogólnie wiadomo, że planowanie jest świetną sprawą, bo gdy planuje się odpowiednio długo, to nie ma już czasu na nic innego…

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Tak bardzo prawda! Planowanie jest fajne, ale spontan jest jednak ważny w życiu, nie myśli się aż tak o tym jak podbić ten świat, tylko się to robi:)

      • http://rozkminiak.pl/ rozkminiak

        Za dużo planowania – brak czasu na działanie. Za dużo spontanu – nieprzewidziane efekty uboczne. A złoty środek, jak zwykle, zapewne istnieje, tylko skubany się dobrze schował i nie daje namierzyć. :)