poprawność polityczna

#W IMIĘ DZIWNIE POJĘTEJ POPRAWNOŚCI POLITYCZNEJ…

Zawsze uważałam, że słowa mają moc. Z tego względu warto
czasem uważać na to, co mówimy. Każda rzecz, każda czynność,
profesja, czyn.. wszystko ma jakąś swoją nazwę.
Nie mnie to oceniać,
czy odpowiednią, czy nie, ale ktoś to kiedyś wymyślił, zatwierdził
i mamy nazwy takie jakie mamy. Jednak żeby się ich wypierać
uważam już za lekką przesadę..

Ostatnimi czasy mam wrażenie, że coraz mniej nazywamy rzeczy po imieniu. Przytoczę
przykład chociażby z ostatniego przeglądania którejś z fejsbukowych grup, gdzie
dziewczyna oburzyła się, gdy inna nazwała zawód kosmetyczki „kosmetyczką”. Cholera,
pomyślałam, czy kosmetyczki dzisiaj nazywają się już inaczej? Rozumiem, że ludzie
kończą różne szkoły i mają różne wykształcenie..są kosmetolodzy, technicy usług
kosmetycznych, ale od kiedy mi wiadomo – zawsze nazywało się panią, która dba o
nasze piękno – kosmetyczką!

Szczerze mówiąc, kompletnie nie rozumiem tego oburzenia i w mej głowie pojawiło się
pytanie: „Jak w takim razie mam nazywać panią, do której chodze dbać o swój
wygląd?!
” Tym bardziej, że sama przez ponad rok szkoliłam sie na KOSMETYCZKĘ.
Nie umiem okreslić, co w tym wyrazie jest obraźliwego, czy niewłaściwego.. wiem, że
piórnik na kosmetyki tez nazywamy kosmetyczką, ale chyba od tego się ludzie nie
obrażają? Serio, nie wiem dokąd to wszystko zmierza..

Moją uwagę zwrócił sam fakt, że JA zaczęłam się zastanawiać, czy to faktycznie takie
nietaktowne nazywać panie od piękna kosmetyczkami, gdy w istocie tak się nazywa ich
zawód. I wcale nic do nich nie mam, sama przez pewien okres czasu powaznie
zastanawiałam się nad karierą w salonie piękności i zupełnie nie przeszkadzałoby mi,
gdyby ktoś nazywał zawód po imieniu, bo nie jest to w żadnym stopniu niewłaściwe. Nie
wiem co się pozmieniało i jak do tego doszło. Wręcz mnie to denerwuje, gdy ludzie na
siłę próbują robić z igły widły, jeśli mogę to tak określić. Chodzi mi o to, że często na siłę
próbujemy sobie w ten sposób umniejszać. Uważamy, że to się rzekomo źle nazywa,
powinno inaczej. Albo gdy najnormalniejsza w świecie nazwa nagle nas uraża, godzi
wręcz a naszą godność!

W imię dziwnie pojętej poprawności politycznej..

Nie nazywamy już Murzyna „Murzynem”, Eskimosa „Eskimosem”, złodzieja
„złodziejem”, czy wspomnianej już wcześniej kosmetyczki „kosmetyczką”. Nawet
ślepego „ślepym”, tylko niedowidzącym, a głuchego „niedosłyszącym”. Dlaczego? Ja
nie widzę niczego obraźliwego w tych nazwach, nigdy nie było w nich nic niewłaściwego.
Taki jest nasz ojczysty język i zawsze tak to się nazywało. Tymczasem ktoś nagle chce
mieszać, nagle coś się nie podoba, wkracza poprawność polityczna, która nie wnosi
niczego poza tym, że ludzi są coraz bardziej zdumieni tym co się dzieje, albo zaczynają
na siłę wręcz doszukiwać się tego, że coś nazywa się w nie taki sposób jak trzeba.

Niby dlaczego złodzieja mam nie nazwać złodziejem,
skoro dopuścił się aktu złodziejstwa?!

Skoro kradnie, to jest złodziejem, krótka piłka. Nie ważne z jakiego powodu, nie ważne
czy sytuacja go zmusiła. Są inne rozwiązania, ale jeśli ktos dopuszcza się tego typu
przestępstwa, to musi się liczyć z tym, że będzie nazywany złodziejem. Koniec kropka.

Jeszcze tak gwoli anegdoty, za czasów moich rodziców – w szkole mieliśmy do
czynienia z kompletnymi matołami, a teraz to się nazywa młodzież dysfunkcyjna. Lepiej?

Takich sytuacji jest całe mnóstwo. Albo boimy się używać konkretnych słów
Voldemortów„, które często służą za te, których imienia nie wolno wypowiadać,
zupełnie jak w Harrym Poterze, albo wstydzimy się wymawiać niektóre z nich. Przecież
to utrudnia komunikację, ludzie raczej nie potrafią czytać w myślach, czy domyślać się o
co ci chodzi. Więc apeluję:

Nazywaj rzeczy po imieniu.

Cała ta fałszywa poprawność polityczna moim zdaniem służy tylko temu, by się
podporządkować, by zachowywać się poprawnie, tak jak narzucone z góry. W ten
sposób zamiast kłamać tylko trochę mijamy się z prawdą i wcale nie ściągamy na
sprawdzianach, czy egzaminach, a jedynie czasem korzystamy z pomocy naukowych
itp. Taka prawda na około, kłamstwo na opak.

Najlepiej domyśl się o co chodzi i czy mówię wprost o tym, co złe lub wstydliwe. A
prawda jest taka, że treść przekazywana na około, słownymi udziwnieniami jest bez
emocji i bez wyrazu, taka mdła i rozwleczona. Nie podoba mi się to..

Spotkaliście się już z podobnymi przykładami? Jestem ciekawa czy tylko ja to
dostrzegam, może jestem przewrażliwiona na tym punkcie, aczkolwiek gadałam o tym z
Mamą i powstała z tego niezła dyskusja, z której zrodził się pomysł na ten właśnie post.
Napiszcie czy też się z tym spotykacie i w ogóle co na ten temat sądzicie. :)

Ściskam,

Fox

  • Małgorzata Filiczkowska

    Jak pisałam bloga z Japonii, o Japończykach zdarzało mi się pisać „Żółtki”. Oczywiście znalazła się malkontentka, którą stwierdziła, że wyrażenie to jest rasistowskie. Oczywiście treść i atmosfera postów była jak najbardziej pro-japońska, a takie wyrażenie miało być odpowiedzią na moje zdumienie i jednocześnie podziw dla często infantylnych (z punktu widzenia Europejczyka) rozwiązań Japończyków, które jednak w kulturze Wschodu mają sens.
    Faktycznie w tą poprawność polityczną można się łatwo zaplątać, a często w ogóle niepotrzebnie. Mniej nadinterpretacji, a wszyscy będziemy zdrowsi. A na koniec:
    „Oświadczam, że moje widzenie obrazu rzeczywistości jest arcydziełem, jego treści i formy nie będę uzgadniał z nikim.”- L. Przyjemski

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Gosia dzięki za podzielenie sięTwoimi spostrzeżeniami na ten temat! Faktycznie jeśli nie pisałaś w złym tonie, to nie powinno być odebrane za rasistowskie, także przyznaję Ci rację!
      Dokładnie, nie utrudniajmy sobie i nie nadinterpretujmy, bo przez doszukiwanie sie dziury w całym na pewno nie polepszymy komunikacji i wzajemnego zrozumienia..
      Świetny cytat! Zapisuję :) Pozdrawiam!

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Kochana ciekawy temat poruszyłaś. Jestem bardzo zaskoczona, że serio ktos się obruszył za słowo kosmetyczka. Według mnie nie ma w nim nic negatywnego.

    Co do „ślepego” czy „głuchego” te dwa słowa mają dość negatywną konotację i pewnie dlatego zaczęliśmy je zastępować mniej rażącymi słowami. Trzeba by było chyba prześledzić cała historie słów. Co było najpierw i dlaczego jest jak jest.;D

    W pewnym stopniu rozumiem Twoje oburzenie… ludzie już naprawdę szukają igły w całym i wszystko zaczyna im przeszkadzać. Jednak jezeli kosmetyczka obraza sie za to, że tak została nazwana – a powiedzmy ma technika usług kosmetycznych to już ewidentne wypływa jej niskie poczucie własnej wartości i lekki wstyd, ktory chce sobie podreperować „nazewnictwem”.:) Być moze to przez innych ludzi, którzy śmiali sie z niej ze chce zostać kosmetyczka, ale mimo wszystko przecież skoro wybierała ten zawód to znaczy ze chciała to robić, a tylko to sie liczy!

    Teraz jeszcze tak pomyslałam, ze na paznokcie też się kiedys chodziło do kosmetyczki a teraz sie chodzi do stylistki paznokci ;D

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Mnie też to zdziwiło i zrobiła się z tego niezła dyskusja u mnie w domu:) faktyczne ślepy, głuchy jednak mogą mieć ten negatywny wydźwięk, więc tutaj akurat może lepiej zastąpić te nazwy.
      ..No właśnie wszystko wynika z tego niskiego poczucia własnej wartości i próbowałam zrozumieć czym to jest spowodowane, bo ja osobiście nie widzę w tym nic złego :) dzięki za taki długi, wyczerpujący komentarz! Myślę, że możesz mieć rację co do tej „kosmetyczki”, ale w sumie nie dowiemy się jak było faktycznie. Jedno jest pewne, że ma bardzo zniżone poczucie własnej wartości.. no i zapomniałam, że teraz są przecież stylistki paznokci, trafna uwaga! 😀

  • https://lekkaprzesada.pl/ lekkaprzesada

    No to faktycznie jest lekka przesada 😉
    Faktycznie temat jest zaczepny. Od razu przypomniała mi się akcja z kobiecą wersją ministra, czyli osławiona „ministra”. „Ślepy” i „głuchy” kojarzą się negatywnie, ale przyszedł mi do głowy inny przykład. „Gruby” i „chudy”. Przeciwieństwa, z tym że jak powiesz o kimś, że jest grubasem, to jesteś wulgarny, ale za chudzielca obrażać się nie wypada. Ze słowami jest ten problem, że każdy interpretuje je inaczej, to co dla jednego jest oburzające w drugim nie wywoła żadnych emocji. Pewnych słów lepiej unikać, no ale nie popadajmy w paranoję, bo w końcu będziemy bać się otworzyć usta.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Hehe pisząc „lekka przesada” pomyślałam od razu o Tobie 😀 to już chyba przypisane do Ciebie dożywotnio skojarzenie będzie :p
      Celna uwaga z grubym i chudym, też myślałam o tym pisząc posta, a później wyleciało mi z głowy..
      No właśnie, nie popadajmy w paranoję, bo będzie ciężko!

  • http://www.zycieinspiruje.pl/ Gabriela | życieinspiruje.pl

    Tak, spotkałam się jeszcze ze Specjalistą ds. sprzedaży – nie ze sprzedawcą :)
    Myśle, że w większości takich przypadków związanych z nazwą zawodu jest po prostu niskie poczucie wartości osoby, której się to dotyczy.
    Fryzjerka, krawcowa i kucharka. To takie wdzięczne, stare zawody! :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      O właśnie, ile teraz jest takich przykładów w przypadku zawodów! :) cała masa różnych specjalistów, których nazwa nie wskazuje mi na nic, a jak się dowiem dopiero czym się zajmują to myślę: przecież sprzedawca to krótsze słowo i łatwiejsze do wypowiedzenia, po co tak sobie utrudniać :)
      Też podejrzewam, że to przez niskie poczucie wartości, tylko skąd to się tak nagle w ludziach wzięło?
      No i racja, te zawody są na prawdę wdzięczne :)

  • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

    Oj wkurza mnie okrutnie jak ludzie nie mówią wprost! Nie wiem czy to tchórzostwo czy wychowanie, ale spłyca komunikację i wręcz utrudnia.
    Ja staram się nazywać rzeczy po imieniu i tylko w momentach jak nie chcę kogoś zranić to „owijam w folię bombelkową” słowa 😉

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Oj to mamy podobnie:) dobrze napisałaś- to spłyca komunikację i bardzo utrudnia..eehh

      • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

        dobrze że my trzymamy „poziom” 😀

        • http://foxintheforest.pl dagafox

          wiadomo! 😀

          • http://www.blogierka.pl/ Blogierka

            hehe 😀

          • http://foxintheforest.pl dagafox

            :D:D

  • http://www.makehappylife.pl Make Happy Life

    Zdziwiłaś mnie tym oburzeniem na nazwę kosmetyczka. Chyba nikt nie mówi idę do technika usług kosmetycznych czy stylistki paznokci… A może mówi tylko ja nie zwróciłam uwagi? Ja raczej staram się używał słów wprost, chyba, że nie chcę kogoś zranić to wtedy dobieram słowa. Jednak nie zmieniają one znaczenia. Można się pogubić w tej całej poprawności. To chyba wynika z niskiego poczucia wartości – nie znam innego wytłumaczenia.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Ja równiez nie znam innego wytłumaczenia.. a z tą kosmetyczką to nie wiem co jest nie tak, ani to obraźliwe, ani uwłaczające, a jak widać może zaburzać poczucie włąsnej wartości. Zdziwienie i szok!

  • http://najlepszapora.pl Milena | najlepszapora.pl

    Może jak określimy coś zbyt prosto to wtedy niektórym się nie podoba i czują oburzenie 😀 przecież zdecydowanie lepiej brzmi technik usług kosmetycznych 😀 tak jakoś dumniej i dostojniej 😀 lubimy mianować się tytułami, które i tak nic nie znaczą 😀 ale co do samego owijania w bawełnę to rzeczywiście czasami mamy takie tendencje. Po co – tego pewnie sami, którzy to robią nie wiedzą 😀

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      No właśnie.. a waląc prosto z mostu byłoby łatwiej 😀 To prawda, im więcej tytułów tym bardziej jesteśmy super hehe, a tak serio to też myślę, że one nic nie znaczą:) Ludzie mają po prostu dziwne manie, wolą zawsze na około i utrudnić jak się tylko da :)

  • Zuzanna Kwiatkowska

    Ja w Niemczech spotkałam się z „Reinigungskraft”- dosłownie „siła odpowiadająca za czystość” zamiast „Putzfrau”- sprzątaczka. Ale Niemcy chyba ogólnie są w tym względzie jeszcze gorsi od nas.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      O masz! To jest dopiero hit! No to nienajgorsza informacja, że tam jest gorzej..:)