justin-luebke-92162-01

#MASZ 25 LAT I JESZCZE ŻYJESZ? COŚ JEST Z TOBĄ NIE TAK

Ostatnio podczas pracy, przy okazji prowadzenia warsztatów dla młodzieży,
usłyszałam jedno super ważne zdanie, od koleżanki, które wywarło na mnie dość mocne
wrażenie. Jest takie dość znane powiedzenie Benjamina Franklina, które mówi o
tym, że „Większość ludzi umiera w wieku 25 lat, ale czekają z pochówkiem aż do
siedemdziesiątki.
Kurczę, jakie to prawdziwe! – pomyślałam.

A dzieje się tak, dlatego, że w tym wieku, jeśli ktoś nie zrobi czegoś o czym marzył,
nie dokona super ważnej dla niego rzeczy to skreśla swoje życie i poddaje się
ogólnie przyjętemu schematowi, polegającemu na tym, że idzie oklepaną,
wydawałoby się „właściwą” drogą. Drogą typową, polegającej na przejściu przez
życie kolejnymi etapami, absolutnie mu się poddając. Te etapy to: szkoła, studia,
rodzina/praca, kredyt, mieszkanie, stabilizacja, praca, dom, praca, dom, praca, dom,
koniec z szaleństwami. Utarta, najbardziej bezpieczna ścieżka, którą jeśli nie
pójdziesz to dosłownie ludzie zaczynają coraz bardziej ingerować w twoje życie
kierując cię właśnie w tę stronę..

Dlaczego tak się dzieje?

Bo większość wybiera właśnie tę ścieżkę i jeśli jesteś wyjątkiem i wybiegasz poza
schemat (nawet delikatnie), to inni próbują ustawiać twoje życie. Wiecie, że ja na
przykład dowiaduję się od ludzi, że za często wyjeżdżam? Gdzie i tak uważam, że robię
to zbyt rzadko i jeszcze nie na taką skalę jak bym chciała, ale inni życzliwi sugerują
siedzenie na dupie w domu, stałą, pewną pracę na etat, stabilizację, zakładanie rodziny
i generalnie – odcięcie się od jakichkolwiek przygód w życiu, szaleństw, a przede
wszystkim spontanów. Serio???
Przecież tak jest właściwie, tak należy, oni wiedza lepiej, już w tym przecież siedzą. Ja
się tylko pytam:Kto tak zarządził i kiedy? Bo nic mi na ten
temat nie wiadomo
„.

pasja

Nie chcę, by ktoś odebrał mnie źle, ale takie przemyślenia ostatnio mam coraz częściej
i wkurza mnie niesamowicie, kiedy ktoś próbuje ustawiać komuś życie, czy sam
rezygnuje ze swojego. Wiem, że nie moja sprawa, ale czasem, to aż żal patrzeć, a tym
bardziej wysłuchiwać późniejszego narzekania.
Zdecydowana większość ludzi dzisiaj boi się zrobić, czy nawet odważyć na coś innego.
Tułają się tam i z powrotem bez celu, bez pomysłu na siebie, nie wiedzą czego chcą od
życia i nie pracują na to. Ciężko podążać drogą bez celu, to takie chodzenie do pracy
nie wiadomo po co, by zapewnić sobie minimalne warunki na w miarę godną
egzystencję.

Nadal żyjesz?

25 lat to dość trudny wiek, bo zazwyczaj oznacza on skończenie studiów, wejście w
dorosłe życie, w którym jeśli nic innego poza studiowaniem (dla niektórych czyt.
imprezowaniem)
nic dodatkowo nie robiłeś, to obudzi cię plaskacz w twarz. Mocny na
tyle, że możesz nie wrócić już do życia kiedy miałeś jakiekolwiek plany, marzenia, cele
(każdy miał przecież – jako dziecko). Z biegiem czasu o tym zapomniałeś, wciągnęło
cię życie studenckie i teraz kiedy musisz o siebie jakkolwiek zadbać, jedynym
sensownym (bezpiecznym) wyjściem wydaje się znalezienie nawet jakiejkolwiek fuchy,
by nie przymierać głodem. Na tym to się zazwyczaj kończy. Możesz liczyć ewentualnie
na jakiś awans lub zmieniać pracę, ale na to też mało kto się odważa. Lepiej przecież
kurczowo trzymać się tego, co złapiesz.

Wpadasz w rutynę i monotonię życia, które może cię wgnieść w glebę jeśli zaciągniesz
nieprzemyślany kredyt, wbijesz się w finansowe bagno, z którego nie wyjdziesz przez
dobre kilkadziesiąt lat. Ale nie zauważasz w tym wszystkim, że gdzieś pogubiłeś te
wszystkie marzenia, które chowałeś w sobie w dalekiej przeszłości.

monotonia

Nigdy nie sięgnąłeś po to, co wymaga nawet niewielkiego wysiłku, bałeś się wyjść ze
strefy komfortu, przecież lepiej było w tym bezpiecznym pudełku, które dawno temu
sobie narzuciłeś. A kiedy w głowie pojawiał się jakiś nowy pomysł – zakopywałeś go
niczym jakiś cenny skarb we własnym ogrodzie. Tak głęboko, że w pewnym momencie
przestałeś o tym marzyć, przecież nie masz odwagi sięgać po marzenia.. Ale spokojnie,
większość nie ma takiej odwagi, niczym się nie wyróżniasz, więc czym ty się tak
właściwie przejmujesz?

No właśnie.. NICZYM SIĘ NIE WYRÓŻNIASZ.

Nadal sądzisz, że to jest OK?

Błądzenie bez celu, odbijanie się od jednej czynności do drugiej, życie cudzym życiem,
interesowanie się każdym innym poza tobą, czy aby ktoś nie ma lepiej, a jeśli ma, to
trzeba mu dokopać, albo spróbować sprowadzić „na ziemię” czyt. w glebę, czy
próbować mu doradzić swoim eksperckim okiem.

Ludzie umierają za młodu, bo nie realizują się. Nie próbują życia, nie jeżdżą w dalekie
podróże, nie próbują nowych rzeczy, nie rozwijają się w tym, co kochają – przecież
kiedyś będzie na to czas
.. Będzie? A kiedy? Jak już założysz rodzinę, którą będziesz
mieć na utrzymaniu, dużo mniej czasu i kredyt do spłacenia?

Ludzie mają niesamowity nawyk odkładania wszystkiego na później. Cele,
marzenia, drobne plany, czy nawet nauka na egzamin
😛

Jeśli za młodu nie wykorzystasz maksymalnie życia, nie spróbujesz tego, co oferuje, to
nie zrobisz tego nigdy.. No chyba, że w którymś momencie się ockniesz, może zarobisz
wielkie pieniądze i będzie cię stać na wszystko, na co nie miałeś odwagi sięgnąć, gdy
byłeś młody i w pełni sił. Jedyne, czego sobie już nie kupisz to młodość, energii i siły
witalne, których z biegiem czasu mamy coraz mniej. I kiedy można było robić szalone
rzeczy za młodu – ty wolałeś siedzieć na tyłku i nie robić nic, chowając głowę w piasek,
bo brakowało ci odwagi..

Jeśli nie chcesz by taka wizja cię spotkała, to rusz tyłek i idź po to, co chcesz robić w
życiu. Drugiej takiej okazji nie będzie, druga młodość cię raczej nie zaskoczy za
kilkadziesiąt lat, a 25 ma się tylko raz.

Żeby mnie nikt źle nie zrozumiał – niech każdy żyje po swojemu, swoim własnym życiem.
Jeśli pragnie iść utartą ścieżką – niech idzie, ale niech nie zapomina o tym, co go w
życiu kręci i niech nie przestaje tego robić. Bo obserwując niektórych moich
rówieśników widzę, jak ludzie przestają żyć.
Więc jeśli nie zmusiła cię do tego sytuacja – rób swoje i próbuj. Wiem, że nie na
wszystko mamy wpływ, mi też nie zawsze jest łatwo. W zasadzie to rzadko kiedy, bo
bywa i tak, że zaciskam pasa i mega oszczędzam. Na swoje plany, pasje, wyjazdy, czy
cokolwiek innego. Coś kosztem czegoś, pytanie z czego jesteś w stanie zrezygnować.

Szkoda, że cały czas tak popularne jest myślenie, że jestem na to za stary, mi już nie
wypada..
Ta czerwona lampka, która włącza się przy osiąganiu pewnego wieku. Kiedy
myślimy, że się już do czegoś nie nadajemy. Owszem, baletnicą może już nie
zostaniesz, ale tańczyć przecież możesz. Ja nigdy nie chcę pomyśleć, że jestem na
coś za stara i dopóki mi zdrowie i siły pozwolą, to nawet do późnej starości będę
tańczyć i cieszyć się muzyką.

pasja

Nigdy nie jest za późno na to, by zacząć robić coś nowego, na to by się
przebranżowić i robić to, co sprawia nam radość. 25 lat to nie wyznacznik.
Każdego dnia, miesiąca, roku  masz nową szansę. Kto powiedział, że po ćwierćwieczu
jest już za późno?!

Nie wpadajmy w pułapkę błędnych, ograniczających przekonań. Chcesz coś robić – to
rób, z największą pasja jaką masz w swoim sercu. Chyba warto mieć jakąś radość z
życia, prawda?:)

P.S. Sorry za taki wydźwięk, ale w łagodnym tonie ciężko było to opisać,
dosadnie może trafi do większej ilości ludzi. Jeśli zgadzasz się ze mną
udostępnij post u siebie, może pomoże komuś z Twojego otoczenia. Daj znać
co myślisz i czy w ogóle jeszcze żyjesz! :)

Fox

 

 

  • http://www.gabrieladeda.pl Gabriela

    Oj, ja mam wielką nadzieję, że nie zostały mi jedynie 3 lata życia! 😀 Ale tak poważnie to masz absolutną rację. Bardzo to smutne, że ludzie w pewnym momencie po prostu „przestają żyć”. Na całe szczęście wydaje mi się, że teraz wokół nas jest coraz więcej „mody” na aktywny tryb życia – na poznawanie nowych rzeczy, na rozwijanie się etc. Liczę, że z miesiąca na miesiąc coraz więcej osób będzie łapało „bakcyla życia”. :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Kochana, ja też mam taką nadzieję! Ale widzę, że chyba kochasz swoje życie i robisz to, co lubisz, a to jest najważniejsze! <3 tylko nie przestawaj i nie poddawaj się nurtowi życia, miej kontrolę :)
      To prawda, ja też dostrzegam, że jest sporo zajawkowiczów życia i bardzo mnie to cieszy, bo jak żyję wśród takich ludzi, to sama się nakręcam na więcej :))

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Daga ten tekst był w naprawdę łagodnym tonie. Ja bym napisała dosadniej! ? Ten cytat Benjamina jest świetny. Chociaż 25 rok życia to dla mnie troche umowna granica, bo ja moje marzenie o firmie spełniłam w wieku 28 lat, więc da się. Jeszcze totalnie nie zdziadziałam! ? Uf! Wręcz powiedziałabym że dopiero się rozkręcam!;D

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Haha, cholerka, ja to chyba nadal boję się zranić czyjeś uczucia..:D

      Daga i właśnie o to chodzi, Ty masz 25 lat skończone i jeszcze żyjesz! I cudownie, że się rozkręcasz – jesteś idealnym przykładem, że można, i że się da i nie trzeba żyć kierując się przypadkiem, tylko robić co się lubi, działać i prawdziwie żyć <3

  • http://brewilokwencja.blogspot.com Adrian M

    Zgadzam się z koleżanką – było łagodnie a niektórym przydałoby się dosłowny „plaskacz”. Generalnie błądząc po blogosferze zauważyłem, że wielu, w tym również ja, ma podobne przemyślenia. Mam wrażenie, że ludzie myślą – „jeszcze tylko to i to i już będę żył tak jak chcę” i niestety nie dociera do nich, że to właśnie te zwykłe wtorki i czwartki składają się na ich życie.

    http://brewilokwencja.blogspot.com

  • http://czytaj-na-walizkach.pl/ Czytaj na walizkach

    Cenna refleksja, marzenia, plany, cele nie mają daty ważności, wydaje mi się, że zawsze można do nich wrócić, stworzyć nowe, tylko najważniejsze warto je realizować, warto próbować, choć czasem jest cholernie ciężko.

  • http://fitkola.blogspot.com/ fitkola

    Mam 25 lat i wreszcie zaczynam żyć! (: Super mieć takich fajnych znajomych, którzy nie boją się iść po swoje! :* A nawet jeśli się boją, to ich strach jest mniejszy niż chęć przeżycia wspaniałego życia na własnych warunkach :).

  • http://najlepszapora.pl Milena | najlepszapora.pl

    Mnie się wydaje, że to właśnie wszystko zależy od tego jakimi ludźmi się otaczamy. Kiedyś w czasach szkolnych nie znałam nikogo kto mógłby się jakoś wyróżniać czy pokazać, że można jakoś inaczej, że da się wyjść poza te utarte schematy i spróbować. Więc też tak żyłam, bo sami nawet nie mamy czasem pojęcia, że można inaczej. Bo i skąd. Dopiero odkąd zaczęłam zagłębiać się w blogosferę, miejsce pełne świetnych ludzi inspirujących innych na każdym kroku otworzyłam szerzej oczy i zobaczyłam, że można inaczej, że wcale nie muszę tak jak teraz, że mogę to i to i to nie jest złe. Więc jeśli ktoś ma taki problem, że w tym co teraz czuje się źle to musi poznać ludzi, którzy pokażą mu, że można inaczej. :) Na mnie podziałało jak kubeł zimnej wody :)

  • http://witajslonce.pl/ Dotee – Witaj Słońce

    25 lat to miałam dawno temu 😉 ale wciąż jakoś nie czuję się za stara na nowe rzeczy. Wręcz mam coraz więcej pomysłów. Wiesz skąd bierze się ten ból dupy o to, że się wypada ze schematu? Z niespełnionych marzeń tych ludzi, którzy nas do niego próbują wcisnąć. Sami nie mają odwagi iść swoją drogą, więc nie podoba im się, że ktoś inny ma taką odwagę… I tyle:) na szczęście są też tacy ludzie, którzy się nie boją i wesprą nas w naszych działaniach. Powodzenia w spełnianiu :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      I to jedt swoetna wiadomość, nigdy nie powinniśmy się czuć „za starzy” na coś, uważam, że wtedy umieramy..wewnętrznie.
      Dokładnie, niespełnione marzenia potrafią dać w kość, a potem to gadanie ludzi.. Lepiej robić swoj i się nie przejmować, choć bywa to trudne. Dzięki za budujący komentarz! <3 życzę również spełnienia i kolejnych szalonych /keatywnych pomysłów :))

  • https://www.sztukachytra.pl Marta z Chytra Sztuka

    Bardzo dużo prawdy w tym, co napisałaś :) W ubiegłym roku skończyłam to swoje ćwierćwiecze i tak, to był plaskacz w twarz. Moje życie to ciągła, nieustanna zmiana, spontan, życie na walizkach, podczas gdy wszyscy łapią a) stałą pracę b) zapowietrzenie na widok tego, co robię i usilnie próbują mnie „ustawić”. Zaraz po urodzinach zostawiłam starą pracę, próbuję się przekwalifikować i iść za tym, co odrzuciłam, a co – jak się okazało, gdy posłuchałam siebie, a nie otoczenia – jest moją pasją :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Kochana, to oznacza tylko jedno – TY ŻYJESZ! :) tak trzymaj, bo ludzi, którzy idą swoją ścieżką mam wrazenie że coraz mniej.. Ale fajnie, że prowadzimy podobne życie! 😀

  • http://www.swiathegemona.pl/ Dawid Lasociński/Swiathegemona

    Bardzo lubię ten cytat o umieraniu w wieku 25 lat i czekaniem z pochówkiem, ale… jest on nieprawdziwy. Tak, jak to bywa ze schematami. Większość ludzi i tak przeżyje życie według schematu – trochę szaleństwa w młodości, potem stabilizacja i wreszcie emerytura. Dla znacznej części społeczeństwa taki schemat jest synonimem udanego życia. Czy oni są martwi? Niekoniecznie. Takie wybrali życie i w takim życiu jest im dobrze. Jeżeli źle wybrali i się w takim życiu męczą, to już co innego. Nie ma jakiejś magicznej daty, że tylko w wieku 25 lat można wybrać życie w zgodzie z pasją, a potem to już kaplica. Dużo pracuję z ludźmi i doświadczenie mówi mi, że największe zmiany wprowadzają ludzie w okolicach 40 roku życia. Nie jest to żadna reguła – bo znam też 70-latków, którzy odkryli swoją pasję i żyją zgodnie z nią. I osoby, które jeszcze nie skończyły 20 lat… To jest bardzo indywidualne. Niekiedy ten okres „martwego” życia jest potrzebny, by zrozumieć siebie, by zrozumieć swoje pasje.
    A czy tzw. „plaskacz” pomoże otrząsnąć się ludziom i wejść na nową ścieżkę, bardziej aktywną. Na niektórych zapewne tak, jednak większości może zaszkodzić…