gabriel-santiago-19716-01

#NIE OD RAZU RZYM ZBUDOWANO, CZYLI POKOLENIE INSTANT

Pokolenie instant – czyli wszystko na już. Bo zanim zaczniesz się na dobre za coś
zabierać, już chcesz, aby się skończyło i było gotowe. By poświęcić jak najmniej
czasu, by robić od razu, iść na łatwiznę i nie wysilając się jakoś szczególnie.

Jednak można się trochę rozczarować, bo w życiu nie ma nic za darmo, przynajmniej
nie od razu. Zazwyczaj trzeba włożyć kawał pracy, serca i czasu, by powstało coś z
niczego, by mieć satysfakcję z efektów i brać więcej.. ale dzisiaj w ludziach coś jakby
pękło. Żyjemy szybko i oczekujemy szybkich efektów. Jeśli nie nadążasz – zostajesz
w tyle i albo się postarasz, przyspieszysz i nadrobisz, albo się wycofasz.. Tak to już
jest. Nauczono nas, że wszystko mamy od razu, podsunięte pod nos i nie trzeba się
wysilać.

JEDZENIE:

Nie trzeba spędzać długich godzin w kuchni, by przygotować super lunch – przecież
mamy zupki instant,
które zalewasz wrzątkiem i masz gotowe w 3 minuty.

A może masz ochotę na pizzę? W sklepie na dole przecież są mrożone, wystarczy
wsadzić do mikrofali na 5 min i też gotowa. Jak szybko poszło, nieprawdaż?

A jakość takiego posiłku? Pozostawia wiele do życzenia.. Niemożliwe jest, by coś co
zrobisz w parę sekund miało super składniki odżywcze i doda ci energii, witamin i
chęci życiowych. Na dłuższą metę długo tak nie pociągniesz

KOMUNIKACJA:

rozmowa

Po co spotkać się ze znajomym, skoro można z nim popisać na czacie? Jest
przecież dużo szybciej, nie musisz wychodzić z domu, ale kontakt trzymasz. Zawsze
przecież można napisać, nie trzeba się nawet ruszać z łóżka, czy sprzed komputera.
Siedzisz w ciepłym domu, nie martwiąc się o to, że np. na dworze jest zimno i musisz
wyjść, by się z kimś spotkać. Nie powiem – mega wygoda, ale na jak długo taki
kontakt ma szansę pozostać? Kolejne pytanie – jak bardzo jest jakościowy, bo na
dłuższą metę, to podejrzewam, że też ciężko, aby bez spotkań face to face trzymać
dobre relacje. W końcu to tylko pisanie, czyli raczej brak emocji, mimiki, gestów i
słów.

Coś się zepsuje – wyrzucamy do kosza i kupujemy nowe, czasem bardziej się
opłaca. A jeśli chodzi o relacje? Związek? Najczęściej niestety też tak jest, że jak się
psuje to koniec. Nie naprawiamy, nie widzimy sensu, nie dostrzegamy tych rzeczy,
które dostrzegaliśmy kiedyś w tej drugiej osobie. Coś się zaczęło psuć i nikt się nie
wysilił, by to naprawić. Ok może jednej stronie bardziej zależało i próbowała ratować,
ale jedna strona nie wystarczy. Tu też trzeba wysiłku i nie zawsze się chce, a
wiadomo przecież, że w kupie siła, w pojedynkę, bez wsparcia często ciężko
cokolwiek osiągnąć, dlatego jest to niesamowicie ważne.

SPORT:

sport

„Ten to miał łatwiej, u niego wszyscy w rodzinie mają do czynienia ze sportem/ ma
ojca trenera
” itd.. Mało kto patrzy na to, ile najsłynniejsi (zasłużeni) sportowcy włożyli
lat pracy i jak dużo kosztowało ich to poświęcenia, by być na tej pozycji, na której
właśnie są. I tak zawsze znajdą się wszystkowiedzący, którzy nadadzą łatkę, że temu
to było prościej w życiu, nie musiał wcale na to pracować, dostał się do drużyny ot
tak. Gówno prawda, wcale tak nie jest. Sport to poświęcenie wielu godzin ciężkiej
pracy fizycznej, psychicznej, czasu, który moglibyśmy poświęcić na spotkania ze
znajomymi, czy gry komputerowe etc. zamiast kolejne treningi.. Coś kosztem czegoś.
Wcale nie jest tak łatwo i jeśli to zauważamy, to albo poświęcisz się na 100% jeśli
chcesz coś w tej dziedzinie osiągnąć, albo po prostu nie będzie ci się chciało. I to jest
normalne, przynajmniej dzisiaj.

PRACA:

praca

Toż to szok, że nie zarabiasz od razu kokosów.Jakim cudem.. po studiach
magisterskich?! Swoją drogą – kto by tak nie chciał. Na wspomnianych wcześniej
studiach stosujesz zasadę ZZZZ (Zakuć Zdać Zapomnieć Zapić..) i dziwić się, że
pracodawcy nie ufają ludziom świeżo po obronie – swoją drogą, sama bym nie ufała,
zbyt wiele się naoglądałam 😛 Jeśli się nie wysilasz, nie robisz nic poza studiami, co
mogłoby cię w jakiś sposób rozwinąć (pasja, dodatkowa praca, staż, warsztaty,
kursy, wolontariat, wymiana studencka, koło naukowe, jakiekolwiek udzielanie się
gdziekolwiek..jest cała masa możliwości
) no to sorry, ale punktów nie zdobędziesz i
godnej wypłaty też nie..aczkolwiek jestem za tym, by w Polsce się jednak dało
|normalnie zarabiać i żyć, ale to już inna historia. Są ludzie, którzy zapierdzielają i w
końcu dostają swoje za włożony wysiłek, za to, że zrobili coś więcej, że im się w
ogóle chciało powalczyć o swoje. Tak to już jest.

Dzisiaj każdy z nas, albo przynajmniej większość chciałoby wszystko na już. Uczeni
jesteśmy tego na każdym kroku, więc nie ma co się dziwić, że ludzie się rozleniwiają
i jeśli coś wymaga jakiegokolwiek wysiłku, przechodzi do sfery ‚niemożliwe‚ albo
‚prawie niemożliwe‚ do zrealizowania ( szkoda mojego czasu i zachodu). Przykładów
można wymieniać tysiące, ale pomyśl przez chwilę:

GDZIE TO CIĘ ZAPROWADZI?

Zaczynasz wykonywać pracę, powiedzmy pierwszą w swoim życiu. Może nie
satysfakcjonuje cię do końca, ale daj sobie czas, próbuj nowych rzeczy, spróbuj się
udzielać w jakiś sposób, pomóż koledze z zadaniem jeśli lepiej się na nim znasz.
Ludzie widzą, kiedy człowiek leci w kulki, a kiedy na czymś mu zależy i się stara,
daje coś od siebie. Często jest tak, że jeśli trzeba się bardziej postarać, zaczynamy
odpuszczać, bo nie wierzymy w siebie i swoje możliwości, albo nam się nie chce. A
jeśli nie możemy czegoś dostać od razu – rezygnujemy.

Sama nie raz miałam taką sytuację. Jeśli coś wymagało czasu, krzty energii, czy
poświęcenia, przechodziło do sfery ‚może kiedyś‚, teraz jeszcze mi się nie chce. A
prawda jest taka, że jeśli działanie nie wejdzie ci w nawyk, to nigdy ci się nie zechce i
zawsze będziesz prowadzić życie dając z siebie minimum i dostając minimum.

Bo reguła wzajemności nigdy nie śpi. Jeśli zrobisz czasem coś więcej, to też więcej
do ciebie przyjdzie, w końcu równowaga na tym świecie akurat istnieje i wygląda na
to, że zawsze działa. Przemyśl, zastanów się co mozesz polepszyć w swoim życiu,
gdzie chcesz być, co robić i jak do tego dotrzeć.

Mam nawet małe zadanie/wyzwanie – co kto woli:

Zacznij lepiej działać już od samego rana.

Jakiś czas temu przeczytałam na jednym blogu o ścieleniu łóżka, czyli czynności,
która na prawdę może zrobić ci dzień. Nigdy nie lubiłam tego robić, nie chciało mi się
poświęcać tych 2 minut dziennie na to, by mieć wokół siebie lepszy porządek i
wykonane zadanie już z samego rana. Albo inaczej – nie podchodziłam do tego w ten
sposób. Tymczasem okazuje się, że to faktycznie działa! Głupie – wydawałoby się
pościelenie łóżka zaraz po przebudzeniu się, jako pierwszy cel do wykonania tego
dnia. I od razu lepiej zaczynasz, bo w twej świadomości wiruje radośnie satysfakcja z
odhaczonego pierwszego zadania, co przecież czyni dzień bardziej efektywnym już
na starcie.

Pomyśl, czy chcesz być jak ‚pokolenie instant‚, czy pokolenie ‚chcę i zrobię‚, bo w tym
temacie na prawdę możemy wiele zdziałać.

Aha, no i napisz mi co sądzisz na ten temat, może znasz jeszcze jakieś ciekawe
przykłady pokolenia instant?

Ściskam,

Fox

 

  • http://www.sarniezycie.pl/ Agata – SarnieZycie.pl

    Nie wiem, czy można mówić o pokoleniu instant, może bardziej o mentalności? Z jednej strony mam wrażenie, że to może być jakiś etap w życiu (nie przeszkadzało mi podczas studiów i biwaków jedzenie konserw i zupek w torebce, ale teraz sobie tego nie wyobrażam). Z drugiej, widzę, po moim synu (a ma dopiero 6 lat), że da się przekazać nawet tak młodej osobie, że na efekty trzeba zapracować – sport świetnie to pokazuje. Więc myślę sobie, że opisane przez Ciebie podejście jednym się zdarza i mija, a innym nie mija, ale to nie jest kwestia pokoleniowa 😉

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      A może to i być mentalność, ale mam wrażenie że kiedyś tak nie było i ludzie wiedzieli, że trzeba zapracować sobie na coś.
      Tu nie chodzi w sumie o jedzenie zupek czy konserw, to bardziej metafora:) chodziło mi o niewysilanie się (jedząc zupki itp.idziemy na łatwiznę:p) i jakość która się z tym wiąże i jak na nas to potem wpływa.
      Hmm oby w takim razie się z tego wyrastało, ale najczęściej życie i doświadczenie tego uczy :)

  • http://btth.pl/ Joanna Julia Sokołowska

    To ja jestem jeszcze sprzed tej fazy „instant”, bo zawsze przykładałam się i przykładam do tego, co robię. :)
    Ale to prawda, że ludzie chcą mieć teraz wszystko natychmiast, a do celu próbują dotrzeć po najmniejszej linii oporu.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      To dobra wiadomość! Oby jak najwiecej takich świadomych osób :)

  • http://zamiedzaidalej.blogspot.com Szymon Król/Za miedzą i dalej

    albo widać to chociażby w blogowaniu – rzadko kiedy osiąga się szybko wymarzony efekt (chociaż to się zdarza). Np. na dobre artykuły najczęściej trzeba poświęcić sporo czasu i pracy (najczęściej, bo czasem fajny tekst napisze się w godzinę, a czasem przez cały dzień)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      O właśnie! Świetny przykład z tym blogowaniem, można w sumie wymieniać i wymieniać :) ale tak właśnie jest..
      Pozdrawiam!

  • http://www.gabrieladeda.pl Gabriela

    Bardzo to smutne, że tyle rzeczy chcemy mieć „już i teraz”, najlepiej bez najmniejszego wysiłku. Z jednej strony osoby, które myślą, że bez wysiłku osiągną wszystko są w ogromnym błędzie, ale z drugiej zdarzają się takie przypadki, że własnie jakimś cudem ktoś coś osiąga nie robiąc nic – i to napędza myślenie całej reszty. :<

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      To prawda..smutne to.:< fakt, są takie przypadki, ale jednak chyba większość nie da rady bez wysiłku osiągnąć czegoś wielkiego, to zawsze wymaga pracy i dobrze, by ludzie byli tego świadomi i nie poddawali się już na samym starcie:)

  • http://www.makehappylife.pl Make Happy Life

    Niestety takie mamy społeczeństwo na już. Trochę to dziwne, bo przecież na sukces, na dobry związek, na efekty w diecie praktycznie na wszystko trzeba sobie zasłużyć/zapracować/poczekać. Nic nie przychodzi od tak, szkoda tylko, że często ludzie rezygnują kiedy są najbliżej celu, albo po prostu nie chce im się działać.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dokładnie tak, szkoda.. Trzeba jakoś z tym walczyć i pokazywać, że coś o co warto powalczyć wymaga nakładu czasu:) świetny przykład z dietą i związkiem!

  • Claudia Pudernik

    Otoz to:) ja sama jestem osoba, ktora jak nie widzi efektow, to sie podlamuje :) ale walcze z tym, bo wszystko potrzebuje czasu.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dokładnie, trzeba zawsze mieć to na uwadze, że potrzeba czasu, a łatwiej będzie się nam za coś zabierać. Ja sama mam takie chwile słabości, ale też walczę!:)

  • http://mindfulcultures.pl/ Kasia Weiss | Mindful Cultures

    Bardzo ciekawe tematy poruszasz. Mogę tylko obiema rękami (i nogami) się podpisać pod wieloma Twoimi przemyśleniami. Nic nie zastąpi relacji face to face, tylko czy obecne pokolenie będzie sobie z tym radzić? Trudności kształtują charakter i pobudzają kreatywność. Nie należy się załamywać, tylko być może zmienić podejście na bardziej efektywne. Swoją pierwszą firmę – szkołę językową i biuro tłumaczeń, otworzyłam mając praktycznie zero kasy i tylko umiejętności. Pierwszym biurem była połowa naszej sypialni przedzielona regałem 😉 Dziś firma ma swoją siedzibę, ponad 75m kw., a ja do pracy schodzę sobie po schodach i rozwijam kolejną działalność. Można? Można. 😉 :) Powiem szczerze, warto zainwestować czas i energię, i trzeba być przygotowanym na to, że błyskawiczny sukces wymaga 15 lat przygotowań 😉 {Prawo Murphy’ego} ale najważniejsze w życiu jest to, by robić coś, co przynosi nam radość :) Pozdrawiam i dzięki za fajny artykuł.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dziękuję bardzo! Jest mi mega miło :) dziękuję też za wyczerpujący, długi i wartościowy komentarz! Jesteś świetnym przykładem na to, że jak się włoży w coś trochę pracy i nie oczekuje się natychmiastowego efektu, to można zbudować swoje marzenia i to jest piękne! <3 nic, tylko brać przykład. Świetna motywacja! Dziękuję :)
      Pozdrawiam serdecznie i jeszcze więcej sukcesów życzę! A tych, które osiągnęłaś – gratuluję! To jest piękne kiedy ludzie robią to, co lubią i budują na tym swój biznes!!

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Daga, Ty jak zawsze w punkt. No i co ja mam dodać? Co dodać?:)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Sama nie wiem:D dzięki imienniczko!:*

  • http://freeleserka.pl Justyna

    Oj, ja obserwuję to bardzo dokładnie w mojej szkole. Te dzieci są właśnie z tego pokolenia. Oczywiście (i na szczęście!) nie wszystkie. Najlepiej zrobić wszystko szybko, niedokładnie, po łebkach i czekać tylko, że dobre oceny spadną z nieba :) Czasem nawet się przytrafi taki typ, który mówi Ci na początku: „Ja muszę mieć szóstkę na koniec” – taki mały terrorysta, który twierdzi, że jemu się należy za to, że w ogóle do szkoły chodzi. No i niektórzy dorośli też się tak zachowują. Myślą, że za pierdzenie w stołek od 7 do 15 najlepsza kasa się należy i to najlepiej w pierwszych miesiącach w pracy.

  • http://najlepszapora.pl Milena | najlepszapora.pl

    Życie biegnie bardzo szybko, więc i my wiele rzeczy chcemy szybko mieć dla siebie. Poza tym tak jak napisała na dole @GabrielaDeda:disqus te pojedyncze przypadki, kiedy ktoś osiąga naprawdę szybki sukces sprawiają, że to po pierwsze jeszcze bardziej nas napędza, że chcemy szybciej no bo się da, a po drugie wzbudza taką roszczeniową postawę, bo dlaczego on dostał ot tak, a ja mam się starać, pracować i czekać. Mnie też czasem zdarza się mieć coś z pokolenia instant. Na szczęście mam gdzieś w sobie świadomość, która sprowadza mnie na ziemię, że wiele rzeczy wymaga czasu zanim stanie się rzeczywistością i takim podejściem ani tego nie zmienię, ani nie przyśpieszę. :)

  • http://www.drugi-akapit.blogspot.com Ewa Król

    Zgadzam się – poza pracą. Co jak co, ale rynek dzisiaj jest bardzo trudny, a koła naukowe i inne zapychacze czasu nie dają nic, to pracodawców nie interesuje. Na szczęście są firmy, których zapotrzebowaniem są umiejętności, a nie doświadczenie :)