DSC_8108-02

#ATRAKCJE W UK – SKRÓT Z PODROŻY I PRZEMYTNIK AWOKADO

Ciąg dalszy wycieczki do UK, tym razem o miejscach, które warto zobaczyć w Leicester i Londynie.

Więc przenieśmy się w czasie do początku marca, kiedy w Polsce wiało jeszcze chłodem,  a w Wlk. Brytanii wiosna była już na całego.

Wtedy przeżyłam swój pierwszy w życiu lot.

lotnisko

Czemu zdecydowałam się tak późno?  Po pierwsze nie miałam okazji, po drugie mam mega lęk wysokości.. ale w końcu przyszła pora by to przełamać. W końcu często namawiam was do robienia nowych rzeczy i przełamywania się,  więc sama czasem chciałabym to robić. :)

Przyszła okazja i nie było odwrotu, ale tak mi się spodobało, że teraz co chwilę chcę gdzieś latać! Tylko szukam okazyjnych cen i już niedługo będzie i kolejna podróż, a może i więcej?

Szczerze mówiąc myślałam,  że Leicester to mała dziura,  gdzie nic nie ma, ale tak zazwyczaj się myśli o miejscach, których się nie zna. Pierwsze wrażenie miasta było też mylące.  Wysiadłyśmy na dworcu,  którego okolica może nie jest za ciekawa, bo jedyne co widziałyśmy, to budynek z obdrapanym plakatem. Jedyne źródło internetu było w busie, który dowiózł nas z lotniska w East Midlands, więc trzeba było robić screeny mapy jak dostać się do centrum. Nie wiadomo było przecież, czy w mieście będzie jakieś łącze.

I wiecie co? Nie było :)

Trzeba było sobie radzić. Ale droga, którą obrałyśmy wiodła w samo centrum! To się nazywa kobieca intuicja:) pierwsze co rzuciło się w oczy to „Delikatesy polskie”, nie sądziłam,  że są tam już polskie sklepy, ale mieszka tam tylu naszych rodaków,  że teraz to nic dziwnego, prawie można się poczuć jak w domu:) Cholerka, dawno nie byłam nigdzie dalej i nawet nie wiem, że wszędzie jest już tylu Polaków..

Poniżej zdjęcie z ulicy, gdzie mieszka ponad 50 narodowości. W tych sklepach znajdziecie chyba wszystko!

DSC_7978

Wspomniane wcześniej Delikatesy nie były naszym przystankiem,  jak tylko zobaczyłam nazwę „Poundland”, wiedziałam, że nic już nie będzie takie samo.. No i przepadłam! Było tam tyle wymyślnych słodyczy,  których nie jadłam wieki, że stwierdziłam,  że skoro jestem w UK i wszystko jest za funta, to nie ma opcji,  że przejdę obojętnie.

Poszło 11 funtów..w przeliczeniu ponad 55zl na głupie słodkości,  ale też jedzonko na tydzień, by nie objadać zbyt naszych gospodarzy.. a wiecie co się stało godzinę później? Podczas posiadówy w maku (i czekaniu na A., która miała nas odebrać),  komuś spodobała się nasza reklamówka i straciłyśmy wszystkie te słodycze.. Także miłe przywitanie nas spotkało, ale może ktoś potrzebował ich bardziej niż my – tego się trzymajmy 😀

IMG_20170306_141729_280-01

Jeszcze zanim do tego doszło musiałyśmy odwiedzić bardzo przyjemną kawiarnię „Muffin Break”, mieszcząca się na samym wejściu galerii handlowej High Cross – chyba ścisłe centrum miasta. Były tam najpiękniejsze muffiny jakie w życiu widziałam i co ciekawe – obsługiwał nas Polak:) nosz kurka, czułyśmy się jak w domu!

Dla mnie i Sis esencją podróży jest właśnie kawkowanie w nowym miejscu w jakiejś przyjemnej kawiarence i obserwowanie ludzi, może komuś wyda się to dziwne, ale to pierwsze co robimy po dojechaniu w jakieś miejsce 😀

Oprócz kawki (americano z mlekiem kokosowym), czekoladowego muffina z wiśniami, skusiłyśmy się też na tortillę. Miejsce przyjazne, można było pogadać „ze swoimi” i pysznie zjeść. Żołądki Foxów były zadowolone, dlatego polecam to miejsce :)

Później wpadłyśmy już w wir angielskiego życia, codzienne wstawanie, śniadanka w domu (English breakfast w połączeniu z oglądaniem  „How I met your mother” to esencja tegoż wyjazdu) i długie kilkunastokilometrowe spacery, połączone ze zwiedzaniem miasta.

Łapcie kilka migawek:

DSC_8108-01

DSC_8114-01DSC_8208
[w tym nawiedzonym sklepiku kupicie najlepsze kadzidełka ever! Zapachy są nieziemskie]

To, co mnie urzekło, to cudownie zielona trawa. Serio, wszędzie!  Trawniki są tam tak zadbane, że głowa mała.  Można po nich biegać,  a co najciekawsze – nikt ich nie zaśmieca, nie niszczy.. I wszędzie rosły kwiaty. Jest sporo zielonych miejsc i masa parków, gdzie można odpocząć i wyczilować. Coś pięknego!

DSC_8216

DSC_8016-01

Po drugie: Angielska grzeczność. Nie macie pojęcia w jakim byłam pozytywnym szoku przy pierwszym spotkaniu z kierowcą, który był dla nas tak miły i powitał nas z uśmiechem na twarzy, czego w Polsce mi tak bardzo brakuje.. A taka pozytywna energia szybko się rozprzestrzenia i od razu miałyśmy lepszy dzień,  mimo strasznego niewyspania.:)

DSC_8124-01[te płoty były przygotowane na kolejki podczas nocy zakupów, która akurat wtedy się odbywała]

Po trzecie: Architektura <3 nie ma tam nieestetycznych bloków mieszkalnych (ja nie spotkałam), tylko te urocze szeregowce z cegły. Zdecydowanie poczułam ten klimat i pomyślałam nawet, że mogłabym tam pomieszkać nawet kilka miesięcy.

english

Po czwarte: Vintage Shopy. Jeśli nie lubisz wyglądać jak 90% dziewczyn na ulicy, to Ci się spodoba. Można tam dorwać świetne jakościowo, absolutne perełki. Jarał mnie cały klimat tych sklepów, od całkiem odjazdowego wystroju, po muzykę , która tam grała. Polecam się wybrać chociażby dla samych doznań estetycznych:)

vintage scene

vintage shop

vintage

DSC_8167

leicester

DSC_8172

manequin

Podoba mi się też to, że jest tam dostęp do produktów spożywczych z całego świata. Wszystko jest na wyciągnięcie ręki! W końcu jest tam ulica, na której mieszka aż 50 narodowości.. Trochę to przerażające, ale multi-kulti dzisiaj już dziwi coraz mniej.

targ

Po piąte: Jestem fanką targu, gdzie sprzedawane były różne owoce i warzywa. Najczęściej w miskach. I wiecie co? 5 sztuk awokado w takiej miseczce kosztowało zaledwie funta! A i nas jedno marne awokado stoi od 4-8zł ..czasem trójkę jak się zdarzy wyprzedaż,  no ale 5 za 5zł?! Marzenie.

A tak w tajemnicy, to chciałam zostać przemytnikiem awokado, ale ciiii.. Możnaby niezły biznes ukręcić:)

Zazdroszczę tych cen. Wiele zdrowych produktów, owoców jest w dużo niższych cenach niż u nas, nawet w przeliczeniu na PLNY, a to już coś!

Szkoda tylko, że ci rodowici Anglicy są spotykani coraz rzadziej. Bo jednak trochę mnie fascynują. Nie odczułam też „tea o’clock” chyba właśnie przez to, że jest tam tak wiele narodowości i pewne zachowania są już wypierane, ale niepraktykowane.

Po szóste – Abbey Park:

abbey park

DSC_8074-01DSC_8035-01Pokochałam ten park! Podobno najlepiej tam jest na wakacjach i może będzie okazja to sprawdzić.:) Znalazłam tam gatunki roślin, których nigdy wcześniej nie widziałam. Jako, że był to początek marca i w Polsce wtedy jeszcze wiało chłodem,  tak tam poczułam już taką prawdziwą wiosnę.

O dziwo pogoda była dla nas życzliwa i cały pobyt cieszyliśmy się pięknym słońcem i kilkunastostopniową temperaturą,  co tylko potęgowało pozytywny odbiór Wlk. Brytanii.

Londyn:

Nie będę się o nim zbyt rozpisywać. Zdjęcia wyrażą wszystko. Ciekawe miejsca opisywałam np. TUTAJ.

Londyn jest przepotężnym miastem. To mieszanka kulturowa, społeczna, architektoniczna, modowa.. Jest tam chyba wszystko. Dla mnie to niesamowicie ciekawe miasto. Ja akurat jestem osobą, która się zachwyca wszystkim, co inne, nietypowe i uwielbiam angielski klimat, tea o”clock, urocze szeregowce i tą angielską grzeczność. Mimo różnych opinii o Anglikach i ich kraju, pozostaję przy swoim. Dla mnie to był fantastyczny czas i nie spotkałam się z chamstwem, czy nie wiadomo jeszcze czym.

Uważam, że na Londyn trzeba mieć minimum 3 dni. Jeden dzień to taki zalążek, coś co spowoduje, że będziemy chcieć wrócić po więcej i przy tym się upieram do teraz. I tak zobaczyliśmy dużo, co możecie zobaczyć poniżej na zdjęciach:

DSC_8308

DSC_8401

DSC_8294-01

IMG_20170310_123904_563-01

DSC_8416-01

DSC_8459-01

DSC_8440-01

DSC_8254-01

DSC_8235-01

DSC_8361-01

tower bridge

Najlepsze jest to, że spotkaliśmy się ekipą, którą nie możemy zgrać się w Polsce na kawę. Trzeba było pokonać prawie 1400 km niebem, by się spotkać jak za dawnych lat i to było w tym wszystkim chyba najbardziej niesamowite 😀 Śmiejemy się, że następna kawa będzie w NYC 😉

Processed with VSCO with f2 preset

Dobra, bo się rozmarzyłam.. Fajnie jest wrócić do tych wspomnień, ale ciężko było wybrać które zdjęcia tu wrzucić. I tak sporo udostępniłam, mam nadzieję, że się nie zanudziliście, a że wzrosła w Was chęć podróżowania :)))

Ściskam mocno,

Wasz Fox.

  • http://www.gabrieladeda.pl Gabriela

    Tyle cudownych rzeczy i miejsc! Zazdroszczę bardzo! :) <3
    Przy okazji: miałam Ci ostatnio wysłać zdjęcie mojego omleta, który zrobiłam z Twojego przepisu. Był pyszny, ale wyglądał jak… no strasznie wyglądał i ostatecznie uznałam, że jednak się tak nie poniżę i Ci go nie wyślę. :DDD Piszę o tym dlatego, że przy okazji tego zdjęcia miałam zapytać czy uda mi się Ciebie dorwać chociaż na chwilę w Poznaniu, żeby przybić piątkę? 😀

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Było pięknie :))
      Hahaha kochana! Mogłaś wysłać! ❤Niedługo będzie jeszcze więcej pomysłów, to się podzielę 😀 Cieszę się, że smakowało – wiedz, że jest mi szalenie miło😊
      Pewnie, bardzo chętnie Cię spotkam w Poznaniu i przybiję piąteczkę, mam nadzieję że uda nam się pogadać:D

  • Guesswhatpl

    Ja też mam wrażenie, że ludzie poza PL są bardziej mili i tacy uczynni, a przede wszystkim uśmiechnięci. Jak byłam po raz pierwszy w Londynie też ta ich grzeczność i dobre wychowanie biła po oczach. Fajna przygoda, zawsze warto z takich korzystać jeśli się może.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      To prawda, polski fenomen ludzi smutnych i niemiłych, chociaż dziwię się jak obcokrajowcy, którzy do nas przyjeżdżają, mówią że u nas tak miło i są w szoku, a pewnie spotkali akurat tych miłych ludzi 😀 oby było ich jak najwięcej!

  • http://www.myvogue.pl/ Agnes

    Wręcz przeciwnie – żadnej nudy! Zdjęcia są świetne i wiele oddaje klimat zwiedzonych przez Was miejsc:)
    Ja niestety również nie miałam okazji lecieć samolotem, ALE.. mam wielką nadzieję, że już wkrótce to nastąpi i również podczas wyjazdu do Londynu :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Cieszę się i dziękuję! Bardzo mi miło :)
      To w takim razie trzymam mocno kciuki, by Ci się spodobało tak jak mi :)

  • http://najlepszapora.pl Milena | najlepszapora.pl

    Piękne te migawki i nie ma mowy o żadnej nudzie. Zawsze można coś ciekawego podpatrzeć i się zainspirować 😉 Cudne te zdjęcia z parku! :)

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dzięki kochana za takie miłe słowa! ❤

  • Klaudia Kubaczyńska

    Super wyjazd! Chciałabym w końcu wybrać się do Londynu i zobaczyć to miasto na własne oczy :) A te domki są cudne i też mogłabym w nich trochę pomieszkać! *.*

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dziękuję!:* To właśnie tego Ci życzę, byś mogła jak najszybciej zobaczyć na własne oczy, bo robi wrażenie <3

  • https://lekkaprzesada.pl/ Magda – lekkaprzesada

    Już mówiłam o tym na żywo – delikatnie zazdraszczam. Zdjęcie piękne, idealnie oddają klimat, który chciałabym poczuć na żywo. Kiedyś tam dotrę! A Tobie życzę szybkiej wycieczki do NYC 😀

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Dzięki kochana💕, ja Tobie też życzę zobaczenia na żywo tego wszystkiego jak najszybciej ❤

  • http://witajslonce.pl/ Dotee – Witaj Słońce

    Aaaaa, byłam w Leicester 😀 Mieszkałam tam i pracowałam kilka miesięcy w 2005. W takim bloczku z cegły 😉 Takie tam studenckie praco-wakacje. Miło wspominam! Wszyscy mówili tak, że nic nie dało się zrozumieć, była tam masa Hindusów i dużo naprawdę fajnych ciuchów w sklepach :)

    A na Londyn wrzący życiem to chyba nawet tydzień byłoby za mało 😉