IMG_20170624_132554_472-01

PODSUMOWANIE WYZWANIA CZERWIEC W RUCHU

Lubicie wyzwania? Ja bardzo, zawsze to okazja do sprawdzenia siebie i swojego charakteru, czy powalczenia o coś. Ja właśnie jedno skończyłam, być może domyślacie się co – bo na social mediach wrzucałam czasem hashtagi #czerwiecwRuchu, które miały zwrócić uwagę na to, że coś się właśnie dzieje 😀

Wiem, że trochę późno, ale czas najwyższy na podsumowanie wyzwania „Czerwiec w ruchu, organizowanego przez Panna Kwiatkowska, które trwało cały zeszły miesiąc.

Założeniem było wdrożyć trochę ruchu w codzienne czynności. Jeśli ktoś siedział zazwyczaj w domu, to wystarczył spacer, czy nawet wejście do mieszania po schodach zamiast jechać jak zawsze windą. Cokolwiek, by zaznać aktywności fizycznej, nawet w niewielkim stopniu.

Dzisiaj opowiem o swoich wrażeniach.

Ogólnie jestem osobą, która raczej sporo się rusza, choć przyznam, że odkąd nie mam regularnych treningów tańca, to doskwierał mi brak ruchu i tych pozytywnych emocji po dobrym wysiłku, dlatego podjęłam wyzwanie.

Smoothie

Jak się okazało,wcale nie było ono takie ciężkie, mimo że całkiem sporo czasu spędzałam w domu, bo zaczęłam pracę zdalną, więc tryb siedzący nagle nie był mi obcy. Jednak wyzwanie sprawiło, że nawet jeśli miałam sporo pracy, albo zwyczajnie się zasiedziałam – miałam wymówkę, by wyjść chociaż na rower. A wiecie jak to jest jak się człowiek zasiedzi i nie chce się już nigdzie ruszać – zdarza się 😀

Zawsze miałam powód by wyjść z domu i pojeździć na rowerze, na rolkach, albo na desce (na której nie jeździłam z 7 lat)! Miałam w swym życiu epizod kiedy miałam lekkiego fioła na punkcie deskorolki i świetnie było do tego wrócić, a wszystko dzięki naszemu wyzwaniu. Nie muszę chyba mówić jak wyśmienicie się przy tym bawiłam!

Processed with VSCO with f2 preset

Reasumując – każdego dnia starałam się wyjść z domu i cokolwiek porobić. Dla siebie i dobrego samopoczucia. Nie było wymówek i kiedy byłam na weselu – to też niemal całe przetańczyłam i nie jadłam słodkich ciast, więc nawet było dietetycznie:D

Druga połowa czerwca upłynęła mi w Chorwacji na wakacjach, ale szkoda byłoby zaprzepaścić wyzwanie, dlatego robiliśmy dziennie po 10 km pieszo. Cały czas zwiedzanie, szukanie nowych miejsc, dużo pływania i mało diety, bo na obiadokolację zazwyczaj jedliśmy pizzę, makaron, albo burgery, co nie przeszkodziło w zrzuceniu 2 kilo 😀 Jednak w ciągu dnia jedliśmy arbuzy i inne owoce.

DSC_0489-01

Akurat chodzenie tak weszło nam w krew, że nie myślałam już o wyzwaniu i mimowolnie chciałam chodzić i poznawać piękno Chorwacji. Miejsca, które odwiedzamy po raz pierwszy zdecydowanie temu służą. W ogóle zauważyłam, że na wakacyjnych wyjazdach jakoś łatwej jest podejmować aktywność fizyczną. Często pływamy, gramy w badmintona, spacerujemy, jeździmy na rowerze, czy biegamy brzegiem morza o wschodzie słońca -dla takich widoków warto!

DSC_0241-01

Nie wiem czy tylko ja mam więcej energii na wakacjach, czy wy też tak macie, ale to  świetne uczucie taki przypływ mocy:D. Warto być aktywnym i korzystać z pogody.. o ile jest, bo w tym roku to jakieś małe nieporozumienie, więc tym bardziej szkoda jej nie doświadczyć.

Co zyskałam dzięki wyzwaniu?

Przede wszystkim trochę samodyscypliny. Nawet gdy się zasiedzę, potrafię ruszyć tyłek i gdzieś wyjść, nawet do sklepu oddalonego o 2 km, byleby się przejść, albo wsiąść na rower.

Nawet pisząc ten post siedzę właśnie w cichym miejscu na wsi, gdzie cywilizacja jest oddalona o jakieś 6 km i wierzcie mi, że zaraz wsiadam na rower. Pogoda dopisuje, ale muszę też zakupić trochę rzeczy przed wyjazdem, więc jest kilka powodów :) Poza tym czeka mnie cała noc w autokarze, wiec trochę ruchu się przyda.

Processed with VSCO with m3 preset

Processed with VSCO with m3 preset

Jeśli chodzi o wagę, to raczej trzyma się ona na tym samym poziomie, nie muszę tylko trwać w jakiejś restrykcyjnej diecie i pozwalam sobie na cheat days:) Trochę codziennego ruchu sprawia, że czujesz się dobrze. Chociażby dlatego, że możesz się pozbyć nadmiaru energii i wiadomość, że robisz coś da siebie.

Przyznam, że weszło mi to w nawyk i każdego dnia muszę się gdzieś ruszyć, bo inaczej rozsadza mnie energia, ale ta niezbyt pozytywna, bo „zasiedzona” –  więc trzeba się jej po prostu pozbyć 😀

Podsumowując – wyzwania są fajne i warto je podejmować. Z każdego można coś wyciągnąć dla siebie i przu okazji podziwiać piękne widoczki! Ktoś w ogóle słyszał o akcji, albo też brał udział?:)

Jezioro nyskie

A wy macie taką swoją aktywność, którą musicie wykonać każdego dnia? Jak się czujecie po niej lub bez niej?

Pozdrowionka z Trójmiasta,

Fox

  • http://sonrisaart.wordpress.com/ Ela Noga Sonrisa

    Kurczę, szkoda, ze nie wiedziałam o tym wyzwaniu wcześniej. Chętnie bym dołączyła… Ale trudno… Może ja sobie zorganizuję swój własny lipiec w ruchu. i sierpień. I wogóle. Też pracuję zdalnie. I to jeszcze w takim trybie, że im więcej pracuję, tym więcej zarabiam. W takiej sytuacji nie jest trudno się zasiedzieć. Czas podnieść cztery litery i się ruszyć! Dziękuję za motywację!

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Tak naprawdę każdy miesiąc może być w ruchu:)) faktycznie łatwo się zasiedzieć, ale fajnie jest się ruszyć! Od razu głowa bardziej świeża i lepiej się potem pracuje, idealne na przerwę :)

  • Paulina R-w

    cudnie gratuluję:) ruch w każdej postaci jest zbawienny :) też dbam o to by w codziennym dniu było go trochę :) super foty pozdrawiam i życze dalszej determinacji:)

  • http://psychotea.blogspot.com/ PsychoTea

    Po takim wyzwaniu siedzenie w jednym miejscu aż boli! Miałam to samo kiedy zaczęłam ćwiczyć, przez jakiś czas niechętnie, ale teraz stram się pozostawać w bezruchu jak najkrócej, bo to mnie męczy bardziej niż chodzenie 😀 Tak trzymaj!

  • http://www.forkaround.pl Asia | forkaround.pl

    wyzwania są świetne, mnie bardzo motywują takie krótkie i konkretne. bo nie zaczynam marudzić, że to za ciężkie. tylko nie mam pretekstu 😀

  • http://socjopatka.pl Dagmara | socjopatka.pl

    Dałaś radę! Jak zawsze! 😀