jens-moser-582048-unsplash-01

Ponownie w UK. Pierwsze wrażenia, czyli bądźmy dla siebie ludźmi.

Po roku znów zawitałam do UK. Tym razem odwiedzam siostrę, która od dobrych 6 miesięcy zamieszkuje Manchester i zarabia tu na życie. Po poprzedniej angielskiej wycieczce miałam bardzo miłe wspomnienia i odczucia ona temat tutejszej uprzejmości i życzliwości, o czym pisałam TUTAJ. Spodziewałam się,  że tym razem będzie podobnie, przecież jadę do tego samego kraju, tylko zmieniam miasto, więc byłam dobrej myśli.

Chyba się przeliczyłam… Nie wzięłam pod uwagę ile różnych narodowości może tutaj nadciągnąć również w pogoni za pieniądzem, niekoniecznie przejmując tutejsze zwyczaje, zachowania.  Szczerze mówiąc, byłam w szoku.

Nawet w mojej ulubionej kawiarni, która zwie się Cafe Nero, różniło się wszystko. No może poza domowym, przytulnym wystrojem. Co więcej filozofią taj knajpy jest żebyś Ty Drogi Gościu czuł się w niej przytulnie, jak w domu. Ma być miło, serdecznie i możesz sobie siedzieć, w spokoju pić kawę, spotykać się z ludźmi, przyjemnie pędzać czas..

Dodam, że był to pierwszy lokal, który tutaj odwiedziłam i spodziewałam się samych najlepszości. Tymczasem w przeciwieństwie do polskich standardów, nikt nie powitał mnie głośnym i uśmiechniętym „Hello”, w ogóle obsługa miała w dupie to, że przyszłam, nie odgrzali mi kanapki, mimo, że mówiłam, że jem ją na miejscu, a policzyli ją chyba 2 razy… i z łaską dali mi kawę, też na miejscu. Chyba woleliby, gdybym wzięła na wynos i mogłam tak zrobić, bo wtedy przecież jest taniej. (Tak, dopłacasz za to, że pijesz na miejscu)

A tak nie dość, że nie dostałam paragonu, to jeszcze oszukali i skroili. Fakt – mój błąd, że nie zareagowałam od razu, ale tak się po prostu nie robi. Spowodowali tylko, że mam na temat tutejszych ludzi słabe zdanie i na pewno nie wrócę już do Cafe Nero w Anglii, sorry. Pracujesz w usługach, to jesteś wizytówką i tak się właśnie traci klientów. Szkoda tylko, że tym wpisem do nich nie dotrę, bo chciałabym, żeby mieli tego świadomość. Oszustwem i chamstwem biznesu się nie zrobi, prędzej czy później ludzie się połapią i więcej nie wrócą.

rob-bye-141864-unsplash

Dobra, koniec narzekania. Bo ileż można. Nadal wierzę w ten kraj i wierzę, że jeszcze spotkam się z tą angielską grzecznością :) Po  szalonych zakupach w Prajmanim, kasjerka mnie nie zawiodła. Kierowca powrotnego autobusu również był tym miłym uśmiechniętym panem, który nie pracuje za karę, więc odzyskuję wiarę w to miejsce.

Jednak wiem, że będzie ciężko spotkać rodowitych Anglików akurat tutaj, albo trzdba będzie ich poszukać :) Szczerze mówiąc podziwiam naszych rodaków, którzy tu mieszkają i zmagają się z tyloma przeciwnościami. Sama widzę, że jest ciężko. Z sąsiadami nie jest lekko, gdy rozwydrzone bachory drą się przez cały wieczór i robią ci przykre kawały, albo rzucają jajkami, czy innymi skarbami w okna.. Cholera, co się dzieje z tymi ludźmi?! Gdzie jakiekolwiek normy wychowania, gdzie zainteresowanie drugim człowiekiem? Ludzie, którzy wyjeżdżają za granicę (pomieszkać, zarobić – nieważne) nie mają lekko. Z jednej strony tęsknota za rodziną, z drugiej tego typu ataki w sąsiedztwie. Szczerze mówiąc zrobiło mi się przykro, gdy słuchałam o tych rzeczach i to kolejny powód, dla którego nie przyjechałabym akurat tutaj mieszkać, nawet na chwilę.  Wolę mniejsze miasteczka, gdzie ludzie są dla siebie po protu mili i traktuja się  po ludzku.

Na pewno ma na to wpływ dzielnica, w której się mieszka, przyzwyczajenia, wychowanie, ale do cholery bądźmy dla siebie ludźmi, a nie wrogiem. Wszędzie, gdzie jesteśmy, nie tylko u siebie. Czy to takie trudne?

  • http://fitkola.blogspot.com/ fitkola

    Dopłata za to, że się pije na miejscu? Hahaha no o czymś takim to nie słyszałam ;). Brakuje jeszcze kelnera ze stoperem w dłoni stojącego klientom nad głową ;p. Wiele razy doświadczyłam odwrotnej sytuacji, tj dopłaty za opakowanie na wynos, co i tak jest śmieszne, biorąc pod uwagę fakt, że gdy jemy na miejscu, przecież i tak to wszystko ktoś musi po nas sprzątnąć (choćby to było tylko wstawienie naczyń do zmywarki i przetarcie stolika ;p), a chyba nie robi tego za free ;p.

    • http://foxintheforest.pl dagafox

      Noo witamy w UK 😰 zdziwiłam się mega… Negatywnie oczywiście..
      Odrzuciło mnie to na starcie, bo w zeszłym roku było mega miło 🙈🙈